Już w trakcie wyprawy Agata rzuciła propozycję, aby po jej zakończeniu spotkać się, obejrzeć zdjęcia i film, powspominać.
Słowo stało się ciałem pod koniec sierpnia w Zalesiu, gdzie stawili się:
- Marek i Klaudia - przyjechali GAZem z żoną Marka, Beatą
- Darek i Adrian (pociągiem)
- Piotr swoim nowym nabytkiem - Hyundaiem Galloper
- Karol i Agnieszka Suzuką
- Placek, który jako że przejechał najdalszą drogę, to przyjechał największym samochodem ;-)))
- no i piszący te słowa Marcin wraz z Pati - przyjechaliśmy z Plackiem

W sobotę wieczorem było ognisko, grill i oczywiście wspomnienia... W nocy były spacery, szukanie klucza, utraty świadomości i temu podobne ;-)
Natomiast w niedzielę rano postanowiliśmy pojechać w teren - wybór padł na piaszczyste tereny koło Góry Kalwarii, gdzie rozgrywane były RMPST. Udały się tam dwa samochody - Galloper i Gaz. Już spory kawałek przed celem naszego wypadu zjechaliśmy z szosy i prowadzeni przez Piotra jechaliśmy drogą przez las. Miejsce do którego zmierzalimy to dawny obiekt wojskowy, służący do rozstawiania radiostacji - wybetonowane, otoczone wałami placyki na piaszczystych górkach, betonowe przepusty kablowe i tym podobne detale zdradzają przeznaczenie obiektu...
Pierwszą przeszkodą, którą postanowiliśmy zaatakować był piaszczysty wał - stromy podjazd a potem zjazd. Na pierwszy ogień poszedł Galloper - niestety dysponujący wtedy tylko tylnym napędem... Szybko usiadł na brzuchu, wyrzucając spod tylnego koła fontanny piachu... W ruch poszły taśmy i silnik S-21 zamontowany w GAZie musiał się wykazać. Hyundaia uwolniliśmy bez problemu, ale postanowiliśmy zachować większą czujność. Objechaliśmy więc teren Gazikiem nie zapuszczając się na kuszące pole lotnego piasku i z uczuciem pewnego niedosytu wróciliśmy do Zalesia...


Podczas wyprawy piliśmy wodę mineralną Krynka

Powrót